sobota, 10 stycznia 2015

Rozdział 1

22 września 2012r:

Wracałam wtedy z liceum, a dokładniej Lexinton w Nowym Jorku. Zawsze ,gdy przechodzę obok ślepego zaułka staram przyspieszyć kroku i nie patrzeć w jego stronę. Dzisiaj jednak zdecydowałam, że spojrzę. Nic  tam, nie dostrzegłam, ale na wszelki wypadek przyspieszyłam jeszcze kroku . Lecz nie zdążyłam zrobić zaledwie kilku kroków, gdy ktoś chwycił mnie w talii i zakrył dłonią usta. Nieznajomy wciągnął mnie w zaułek, gestem oznajmił żebym się nie odzywała. Zwolnił uścisk w talii, ale dalej przytrzymywał mi usta. Po krótkiej chwili się odezwał:
-Cśś, nic Ci nie zrobię Aubrey. Mam na imię Max, jestem Łowcą z Polaris. Wyjaśnię resztę później, ale musisz mi obiecać, że będziesz cicho i ,że nie uciekniesz. Ani ogólnie nic z tych rzeczy, ok?
Skinęłam głową w obietnicy. Powoli i z wahaniem opuścił dłoń. Nie odezwałam się tak jak obiecałam. Przyjrzałam się chłopakowi, był ode mnie o głowę wyższy miał brązowe włosy, niebieskie oczy i był Łowcą z Polaris. Nie mam pojęcia co to Polaris, a zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć, chłopak zaczął mówić:
-Zanim zacznę ci wszystko wyjaśniać poznaj Hazel, która nieumiejętnie schowała się tuż za murkiem. No chodź się przedstaw.
Zza wskazanego przez Max’a murku wyszła niewiele wyższa ode mnie dziewczyna. Miała długie ciemnorude włosy związany w ciasny kucyk na czubku głowy. Była ubrana w czarne obcisłe rurki i czarną bluzkę, a na niej ciemną skórzaną kurtkę. Z tego co zauważyłam Max był ubrany podobnie.
-Jestem Hazel Morgan.~ Przedstawiła się, ale nie była życzliwa.
-No więc tak.~ Podjął wątek chłopak~ Mam na imię Morgan. Max Morgan, w świecie ludzi mam około 23 lata, a Hazel 20 jesteśmy Łowcami i jesteśmy rodzeństwem.~ Dziewczyna posłała Max’owi kuksańca między żebra.
-Jesteś niższa niż na zdjęciach Solomona, ale przyznaj Max’i Percy ma gust.
-Hazel! Nie mamy czasu, musimy się zmywać.
-Zaraz, zaraz nigdzie się nie wybieram.
-Albo idziesz po dobroci, albo…
-Albo co, Hazel?! Przerzucisz mnie przez ramię jak wór ziemniaków? ~Syknęłam na dziewczynę, a ona posłała mi zabójczy wzrok.
-Posłuchaj mnie do cholery, jeszcze raz mi przerwiesz to ci łeb ukręcę, zrozumiałaś?! Mam nadzieję. ~I tak jak przed chwilą powiedziałam chłopak przerzucił mnie przez ramię, a dziewczyna związała mi ręce z nogami i zakleiła usta taśmą, tak w ogóle skąd ona ją wzięła.

-Hazel. ~Chłopak posłał siostrze znaczące spojrzenie, a ona tylko skinęła głową i wyciągnęła z kieszeni kulę wielkości pięści i wzięła brata za rękę, a kula zaczęła się mienić różnymi kolorami. Poczułam mdłości i zawroty głowy. Wydałam z siebie dziwny zduszony jęk i zemdlałam.

1 komentarz:

  1. Twój blog został dodany do Magicznej Przystani Blogów.
    http://magicznaprzystanblogowelfik.blogspot.com/p/fantastyka.html
    Pozdrawiam serdecznie :)
    Elfik Book

    OdpowiedzUsuń

Zostaw komentarz. To tylko parę słów.